Nie jestem nawet amatorem, ale zwracam uwagę na styl jazdy. Mam pytanie - takie jak w temacie. Jeżdżę uno i kopnięcie pedału gazu piętą przy naciskaniu hamulca okolicami palcy u stóp jest po prostu nierealne. Bo musiałbym też zahaczyć o sprzęgło
Próbowałem wciskać hamulec środkiem stopy, żeby się zmieścić, ale to po prostu nie działa. Nie mam wtedy pełnej kontroli ani nad hamulcem ani nad gazem. Poza tym to chyba spowalniało reakcję przy hamowaniu itd...
Czy ktoś z Was może jeździ w ten sposób? Macie może jakieś rady
Będę bardzo wdzięczny
Dołączył: 01 Maj 2005 Posty: 1595 Skąd: Śrem, Wielkopolska
Wysłany: Pią 26 Sie, 2005
Ja robilem tak:
Hamowanie prawa stopa, prawie cala (tak jest pewniej) i bokiem stopy naciskanie gazu.
Slabo mi szlo wiec teraz staram sie o miedzygazie zapomniec...
Jak bylem ostatnio na autodromie to tez sie uczylem hamowania z międzygazem ale w seju jest to dosc trudne niestety (nogi musze miec dosc mocno ugięte zeby dosięgac do kierownicy)
Ja wciskam hamulec śródstopiem (nie palcami) i lekko piętą albo bokiem pięty staram sie dozowac odpowiednio gaz. Najlepiej sie tego uczyc na otwartych przestrzeniach bo jak spadnie noga z hamulca to mozna ladnie krajobraz zwiedzac Technika chyba najbardziej przydatna na mokrym ale jeszcze nie mialem okazji sprawdzic...
Nie znam sie ale czy nie lepiej ćwiczyć od razu technike hamowania lewą girą ? Czy nie o to tu chodzi ?
Nie o to
Na asflacie moim zdaniem nie trzeba uzywac lewej giry. Nie jechalem nigdy typowo szutrowego rajdu ale tam pewnie lewa sie bardziej przydaje...
Dołączył: 01 Maj 2005 Posty: 1595 Skąd: Śrem, Wielkopolska
Wysłany: Nie 28 Sie, 2005
Lukasz, miedzy gaz uzywa sie gdy dojezdza sie szybko do zakretu i zrzuca sie biegi. Normalnie nie mozna szybko puscic sprzegla bo nastepuje nieprzyjemne (i zenujace... ) szarpniecie. W RWD moze cie nawet obrocic. Wiec zeby bylo plynnie robimy takie pacniecie w pedal gazu, zeby na chwile podniesc obroty silnika.
No, ja zawsze daję miedzy gaz przy redukcji, żeby auto jak najkrócej jechało na sprzęgle i żeby prędkość obrotu kół była równomierna do obrotów silnika [w przeciwnym przypadku jest owe szarpnięcie]. Wtedy reakcja na gaz jest dobra w każdym momencie końca hamowania. U mnie jest, niestety, ten przykry moment podczas hamowania, kiedy muszę kopnąć gaz i zdjąć nogę z hamulca... A robię to przy każdej redukcji, m. in. za sprawą dźwięku ze strumienicy...
Miedzy gaz, ja uzywam w tym samy celu co Adm, zeby wyrównać obroty silnika z obrotami kół. U mnie sprawa odległosci miedzy pedałami jest nie lada problemem, latam maluchem Jednak ojca autem(Kadet) nie ma zadnego problemu. Teraz bez miedzygazu nawet nie probuje jeździć. W dwóch powodów, pierwszy, redukcja przebiega płynnie i mniejsze prawdobodobienstwo zablokowania kól, z drugiej, szkoda napedu, sa to jednak bez miedzygazu spore przeciazenia.
A jak robie miedzygaz? Widzialem na filmach best motoring ze oni hamuja całą stopą, potem odrywaja piete i muskaja gaz. Hamulec ciagle trzymajac palcami. Mi to nie odpowiadało. Ja od razu stopę ustawiam w taki sposób zeby minimalnym ruchem stopy dotknąc gaz. Albo hamuje lewą stroną prawej stopy i prawa strona gaz, albo hamuje palcami i pieta gaz. Jak jest lepiej(wygodniej) nie wiem jeszcze, od roku ćwicze ta technike i nadal nie opracowalem koncepcji na sposób hamowania.
w RWD przy redukcji i gwaltownym puszczeniu sprzegla rowniez blokuje kola - nawet na suchym, znakomicie w ten sposob mozna zmusic autko do "boczura", czasem uratowac sie gdy przod zaczyna wyjezdzac lub nawet stosowac do nawrotow gdy renia niezbyt dziala
To wszystko pięknie. Tylko jak miałem kiedyś szesnastozaworowego Opla Astre i kopnięcie w gaz nic nie dawało. Reakcja silnika na naciśnięcie gazu to prawie sekunda !! W normalnej eksploatacji idzie się przyzwyczaić ale na próbach ...
Teraz mam co mam ale dałem sobie na razie spokój z międzygazem bo toczę walkę z hamulcami. Tylne koła blokują się szybciej niż przednie.
Fajnie się tym śmiga na szuterku - ale asfalt to koszmar. Nigdy nie wiem którym bokiem wjadę na metę
_________________ ... "coś być musi do cholery za zakrętem" ...
Dołączył: 01 Maj 2005 Posty: 1595 Skąd: Śrem, Wielkopolska
Wysłany: Pią 04 Lis, 2005
Tak, tak: Best Motoring, Drift Bible i inne z cyklu. Ci panowie CALY CZAS uzywaja miedzygazu i robia to dosc ostro.
I nie wiem: probowac tez czy dac sobie spokoj... jak dojezdzam do ciasnej 90 przy 100km/h to hamuje, gdzies przy 60 wrzucam dwojke. Zalozmy, ze zakret pokonuje 40-30km/h. Zdarza sie, ze wjezdzam w zakret ciagle na sprzegle albo puszczam je nagle i szarpie... a miedzygaz jakos mi niewychodzi. Spotkalem sie juz z opiniami ze miedzygaz to bzdura i nalezy jezdzic bez. Tylko ze wtedy albo mi szarpie albo wjezdzam w zakret na (pol)sprzegle
Dołączył: 01 Maj 2005 Posty: 1595 Skąd: Śrem, Wielkopolska
Wysłany: Pią 04 Lis, 2005
Tu jest kilka ciekawych artykulow, w tym o redukcji przed zakretem:
http://www.rspw.of.pl/
Wiem, ze najpierw hamulec a potem redukcja ale co z tym puszczaniem sprzegla... obroty silnika sa niskie, nie zdaza wzrosnac i mamy poslizg
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum