Widzę, że coś psują się te Seicenta.
Mój, który kupiłem wczoraj, już jest u mechanika. Przejechałem nim dzisiaj z Jeleniej Góry tylko połowę drogi do Poznania i musiałem go zostawić w Głogowie, bo najpierw przestało działać wspomaganie kierownicy, potem zrobił się mułowaty i nie chciał przyspieszać, a jak się na chwilę zatrzymałem pod Lidlem w Głogowie to już nie odpalił - prawdopodobnie reduktor (regulator) napięcia od alternatora. Nie działał też prędkościomierz.
Mam nadzieję, że jutro zostanie naprawiony, bo bardzo chciałbym zadebiutować nim w sobotnim Superoesie.
Zauważyłem jednak, że na trasie mój Mitsubishi Colt bez klatki i innych bajerów jest o wiele bardzie dynamiczny od Fiata, no i ma też wygodniejszy fotel , bo bardzo umęczyłem się w tym ciasnym kubełkowym rajdowym.
Mirek - jak chcesz pancerne to kup cc900. Przez 5 lat złego traktowania wymieniłem 2 razy pasek klinowy i raz Pyra musiał zamek naprawiać. A to po spotkaniu ze znakiem więc się nie liczy
_________________ ... "coś być musi do cholery za zakrętem" ...
Auto: Fiat Seicento
Dołączył: 09 Cze 2009 Posty: 481
Wysłany: Czw 10 Lut, 2011
Ja poza moimi rozwałkami typu walenie w drzewa itd. To najwięcej co miałem do czynienia do zawias na super dziurach, ale to też nie była wina SC, więc jedyne co musiałem wymienić w moim sejolu co się zużyło samo przez się to tylko szczoteczki od alternatora (czyli ww regulator napięcia, bo samych szczotek nie da się kupić)
Prędkościomierz - przyzwyczaj się Drugi raz linkę wymieniałem.
Mułowaty i nie chciał przyspieszać - też tak czasem mam, głównie po deszczu, wtedy zaczynają się cyrki, ale to pewnie tez wina paska alternatora, który teraz za pewne będzie wymieniony
Jeżdżę dwa lata, wymieniam olej, filtry, rozrząd wymieniłem. Teraz szykują się wymiany elementów metalowo gumowych zawieszenia i nic poza tym. Przez cały okres użytkowania nic mi się nie działo.
Największa usterka Pęknięty mechanizm różnicowy siejący spustoszenie w skrzyni biegów No to dlatego nie jadę na superOes
_________________ Co czuje kierowca, gdy wchodzi w ostry zakręt? Czuje, że życie jest piękne! Ja to jeszcze tych zakrętów nie umiem pokonywać
nie wiem jak tam jest rozwiązany alternator ale może wystarczy wsadzić większe koło i wtedy będzie się wolniej krecił, do tego mniejsze opory i mniejsze prawdopodobieństwo że coś padnie:) choć nie wiem czy regulaminy pozwalają na takie modernizacje
_________________ G Ł O Ś N O i BOKIEM...
Poznańska Grupa Rajdowa
jak widać, każdego pacjenta nęka zgoła inna dolegliwość. Na szczęście są to kolokwialnie mówiąc duperele których nawet wielokrotna wymiana kosztuje nie za dużo. Inaczej jest jak się coś samemu popsuje, to wtedy wypada tylko siebie bić po piersiach
_________________ Co czuje kierowca, gdy wchodzi w ostry zakręt? Czuje, że życie jest piękne! Ja to jeszcze tych zakrętów nie umiem pokonywać
a co do mojego seja to przez 2 lata pomijajac filtry oleje itp. robiłem jedynie regeneracje wachaczy oraz regulator ciśnienia paliwa na listwie ale to tylko dlatego ze był to 1.2 mpi gdyby zostało spi pewnie nie byłoby tego problemu a tak to naprawde bezawaryjne auto co do prędkosciomierza to tylko troche oszukiwał jedynie wkurzał mnie wskaznik paliwa bo na zakretach zawsze miałem rezerwe
Przez pewien czas zastanawiałem się nad tym (także dlatego, że w klasie 1 jest mniejsza konkurencja i co się z tym wiąże, większa szansa na to, żeby przez cały rok nie mieć 0 pkt w każdej rundzie SuperOes w której wystartuję ), miałem nawet jedną ciekawą propozycje, ale w końcu zdecydowałem się na to właśnie, trochę jak widać pechowe Seicento Sporting.
Oj, ciężko się do tego przyzwyczaić. Jadąc dzisiaj z Głogowa do Poznania (bo udało się uzdrowić samochód), zerkałem na turystyczny GPS, taki bez nawigacji, ale podający parametry cyfrowe: aktualną prędkość, maksymalną, średnią, przejechany dystans i parę innych, starałem się zapamiętać mniej więcej przy jakich obrotach na jakim biegu jaka jest prędkość. Nie wiem tylko czy do jutra tego nie zapomnę, a poza tym jednak nie ma sensu skupiać się na czymś takim w trakcie jazdy. Czułbym się pewniej wiedząc z jaką prędkością jadę, bo jak za szybko, to boję się, że wypadnę z toru albo wjadę w jakieś barierki czy opony lub pachołki, nie mówiąc już o elementach stałych typu drzewa czy płoty lub mury, a z drugiej strony jak pojadę zbyt wolno, bo może tylko będzie mi się wydawało, że jadę szybko słysząc warkot silnika, to wyjdzie jazda miejska na torze i będzie mi wstyd.
Dla mnie jako początkującego, to może być np. szybciej niż jechałem 2 tygodnie temu Coltem, bo jeszcze nie czuję tego Seicento dobrze, chociaż bardzo mi pomogła wczorajszo-dzisiejsza jazda z Jeleniej Góry do Poznania. Wyruszyłem w czwartek rano bardzo niezdarnie, a w piątek dojeżdżając do Poznania miałem wrażenie, że czuję się już bardziej swobodnie, chociaż jeszcze nie tak jak w Nexii czy Colcie.
Najbardziej obawiam się zakrętów, no i tego żeby nie przeszkadzać szybkim samochodom, które będą wyprzedzać mnie na trasie, dobrze byłoby znaleźć się w odpowiednim czasie w odpowiednim miejscu, tak żebym mógł w takiej sytuacji bez problemu zjechać na bok.
ale to pewnie tez wina paska alternatora, który teraz za pewne będzie wymieniony
No niestety nie został wymieniony, chociaż mechanik powiedział, że jego stan nie jest najlepszy.
Natomiast zgodnie z przewidywaniem wymienił regulator napięcia oraz ponownie polutował mostek diodowy, bo mówił że był tam zimny lut w jednym miejscu i ogólnie wg niego poprzedni mechanik zostawił tam duży bałagan, który on musiał teraz wyczyścić. Poradził by jak najszybciej wymienić alternator na nowy, gdyż on nie daje gwarancji na długie i sprawne działanie tego właśnie naprawionego, jak się okazało ten stary jest faktycznie stary, bo pochodzi z jakiegoś szrotu
Auto: Fiat Seicento
Dołączył: 09 Cze 2009 Posty: 481
Wysłany: Sob 12 Lut, 2011
Kurcze, to ja z prędkościomierza korzystam tylko na drodze aby pałki mnie nie dorwały, a tak to jeszcze nigdy(!) nie patrzałem na prędkościomierz podczas SuperOSu... Jest tyle rzeczy do skoncentrowania się, aby wyprowadzić jak najkorzystniej auto, że nie jestem patrzeć na prędkościomierz w zakręcie np. Pilot mi kiedyś jedynie powiedział, że na kartingu w którymś momencie miałem 120km/h, aczkolwiek nawet nie wiem czy to prawda, bo prędkościomierz może być źle zeskalowany.
Auto: Fiat Seicento
Dołączył: 09 Cze 2009 Posty: 481
Wysłany: Sob 12 Lut, 2011
A jak już rozwalisz sobie w najlepszym wypadku tylko chłodnicę, to znaczy że albo źle kontrowałeś, albo za dużo gazu, albo złe opony, albo (niech będzie) jechałeś za szybko Ale generalnie często można zestawić wiele rzeczy tak, że można jechać szybciej
Dołączył: 13 Maj 2006 Posty: 124 Skąd: Ostrów Wlkp
Wysłany: Czw 17 Lut, 2011
Chyba delikatnie się obchodzicie ze swoimi sejami
Ja w ciągu roku zepsułem:
synchronizator 2 biegu
3 poduszki pod skrzynią
1 pod silnikiem
korbowód
alternator
chłodnice
wentylator
pompe paliwa
To mi się udało zepsuć samemu, albo przy pomocy przedmiotów stałych napotkanych na drodze:
chłodnice + dwa wiatraki
lampy przód
kierunkowskazy przód
błotnik przód prawy
zderzaka nie liczę bo nawet nie pamiętam ile strzałów dostał
rurę kolektorową z plecionką
3 felgi + 3 opony na krawężniku
skrzynia biegów
mechanizm różnicowy
szyba czołowa x 2
czujnik położenia wału x 2
linka prędkościomierza x 2
i tak na pewno czegoś zapomniałem
_________________ Co czuje kierowca, gdy wchodzi w ostry zakręt? Czuje, że życie jest piękne! Ja to jeszcze tych zakrętów nie umiem pokonywać
Moje CC 1.1 samo z siebie się nie psuło. Jak popsulem silnik to wymieniłem na 1.2 i tez wsio co sie psuło to moja zasluga i złego słowa na mojego Fiacika nie mogę powiedzieć.
Takie rzeczy jak slabe zamki drzwi czy ograniczniki itp pierdoły to dla wszystkich CC/SC wady fabryczne.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum